| Weekend w Paryzu |
|
|
|
|
Wraz z koncem lipca Paryz pustoszeje. Emigruje w strone morskich wybrzezy, zeby choc na troche odetchnac od wielkomiejskiego zgielku i turystow. Uwielbiam Paryz o tej porze roku. Swiatlo nie jest juz takie ostre jak na poczatku lata, mozna pooddychac odrobina tlenu, ktory nagle zaczyna cyrkulowac po ulicach. Nie trzeba czekac w nieskonczonosc w restauracji na stolik na tarasie, kelnerzy nie spiesza sie juz tak jak zwykle i ma sie nawet szanse na usmiech z ich strony, pomimo, ze nie zostawamy napiwku. W weekendowa sobote wstajemy dosc pozno. Przez dwie godziny jemy sniadanie (choc jest juz pora obiau) w kafejce na rogu ulicy, czytajac Le Monde, obgadujac przechodniow i planujemy Nasze Wakacje. Od kilku tygodni sklepy przyciagaja nas kolorowymi afiszami informujacymi o wyprzedazach. Wchodzimy do "Colette" przy rue St Honoré ale i tak w dalszym ciagu jest dla nas za drogo. Na pocieszenie kupujemy sobie migdalowe ciasteczka "macarons" od Ladurée o smaku slonego karmelu i po parze jeansow w Gapie. Bez przeceny. Nabieramy ochoty na piknik. Bierzemy kota, salatke z marchewek i awokado, butelke lemoniady i jedziemy przez ten nasz opustoszaly Paryz do Lasku Vincennes, rozkladamy wielka serwete, wyciagamy nasze "bouffe" i sluchamy jazzu bo tu odbywa sie Paris Jazz Festival ( http://www.parisjazzfestival.fr/ ) Dzis w programie Harisson Kennedy. Dzwoni telefon. Propozycja rozegrania malego meczu w "pétanque" na Paris Plages, na wybrzezu basenu La Vilette jest oczywiscie nie do odrzucenia. Okolo 20h00 nasze zoladki daja o sobie znac. Kiedy butelka bordeaux okraza stolik, ktos wypatruje afisz. Dzis w kinie na swiezym powietrzu ( http://www.cinema.arbo.com/index.php3?p=tous_films ) dwa kroki stad, wyswietlany jest "Badland" z 1974 roku. Na szczescie mamy przy sobie nasza serwete, zeby rozlozyc sie na trawie. Z pewnoscia wrocimy tu jutro, zeby obejzec "Absolwenta" z Dustinem Hoffmanem. Po seansie siadamy nad kanalem St Martin (to ten od Amelii) i dyskutujemy do wczesnych godzin porannych o rzeczach bardziej i mniej waznych. I kto powiedzial, ze zeby korzystac w pelni z urokow Paryza trzeba wydac fortune?
|






